- Nie pozwalaj mu zasnąć przy piersi – słyszałam, leżąc trzecią
godzinę z moim niemowlakiem. Na moje
zapytanie - dlaczego? - dowiadywałam się, że dziecko należy niezwłocznie odkładać
do łóżeczka, gdy tylko napoi się mamusinym mleczkiem. Co odważniejsi mówili mi
o macerowaniu sutek, które u młodych mam strasznie nieestetycznie wyglądają…
A ja nie słuchałam. Znaczy słuchałam i to bardzo uważnie rad
młodych i trochę starszych mam, ale niestety nijak to się miało to mojego realnego
świata. Owszem próbowałam odłożyć mojego 2 – miesięczniaka do łóżeczka,
odczekując jednocześnie dłuższą chwilę, by „na pewno zasnął”. Efektem tego był
płaczliwy alarm niezależnie od pory dnia i nocy.
Po ukończeniu przez moje Dziecię roku sytuacja zmieniła się
o tyle, że bez owej piersi zasypiał na nocne spanie. Oczywiście zbiegło to się
z chwilą, kiedy zaczął sypiać w rodzicielskim łóżku, nie odkładany do swojego
pięknego, drewnianego łóżeczka… Nade wszystko cenię sobie własny sen. Mogłabym
nie jeść, a muszę odespać konkretną ilość godzin. Bez tego nie funkcjonuję w ogóle. Zatem pobyt Stasiny w moim
łóżku, był rozwiązaniem nocnych, kilkakrotnych pobudek mojego potomka. Wszyscy zadowoleni!
