środa, 28 sierpnia 2013

Czas Najwyższy!

- Nie pozwalaj mu zasnąć przy piersi – słyszałam, leżąc trzecią godzinę z moim niemowlakiem.  Na moje zapytanie - dlaczego? - dowiadywałam się, że dziecko należy niezwłocznie odkładać do łóżeczka, gdy tylko napoi się mamusinym mleczkiem. Co odważniejsi mówili mi o macerowaniu sutek, które u młodych mam strasznie nieestetycznie wyglądają…

A ja nie słuchałam. Znaczy słuchałam i to bardzo uważnie rad młodych i trochę starszych mam, ale niestety nijak to się miało to mojego realnego świata. Owszem próbowałam odłożyć mojego 2 – miesięczniaka do łóżeczka, odczekując jednocześnie dłuższą chwilę, by „na pewno zasnął”. Efektem tego był płaczliwy alarm niezależnie od pory dnia i nocy.
Po ukończeniu przez moje Dziecię roku sytuacja zmieniła się o tyle, że bez owej piersi zasypiał na nocne spanie. Oczywiście zbiegło to się z chwilą, kiedy zaczął sypiać w rodzicielskim łóżku, nie odkładany do swojego pięknego, drewnianego łóżeczka… Nade wszystko cenię sobie własny sen. Mogłabym nie jeść, a muszę odespać konkretną ilość godzin. Bez tego nie funkcjonuję w ogóle. Zatem pobyt Stasiny w moim łóżku, był rozwiązaniem nocnych, kilkakrotnych pobudek mojego potomka. Wszyscy zadowoleni!

Gorzej było z dziennymi drzemkami. Tutaj bez piersi się nie obyło! Pierś w dzióbek i Stasina słodko odpływał w objęcia Morfeusza, a ja cichutko nadrabiałam zaproszeniowe szaleństwo.
I od kilku dni, Syn mój pierworodny, na moje „idziemy spać” leci do pokoju, kładzie się na poduszeczce, przykrywa sam kołderką, czeka na moje „buzi”, odwraca i zasypia! W dzień i bez cycusia! A jednak. Na nic mają się czarne przepowiednie, że w wieku 15 – lat będzie zasypiał przy maminej piersi. Otóż, Moi Drodzy, zasypiać nie będzie! :)

Podobna rzecz ma się z odpieluchowaniem. Zewsząd słyszę bardziej lub mniej subtelne rady, że „już powinien”. „Taki duży chłopak, a robi siusiu w pieluchę!” Ano…
Staś wie, że robi siusiu (juju), że „juju” robi się do nocnika, informuje mnie o tym fakcie w trakcie, ale na nocnik nie chce siadać. Czekamy. Przypuszczam, że w wieku 18 lat moje dziecko nie będzie usypiało przy mej piersi, ani tym bardziej sikało do pieluchy. :)

Jak bosko czuję się ze świadomością, że moje dziecko to osobny byt, który nie jest taki jak synek dalekiej koleżanki, czy wnuczek sąsiadki („A bo mój to miał półtora roku, jak zaczął sikać na nocnik”). Że wystarczy dostosować się do jego potrzeb, nie narzucać  mu wszelkich norm społecznych, reguł, zasad, które klarownie wyznaczają „co dziecko robić powinno”. Bo czy za 20 lat będzie miało znaczenie to, w jakim wieku zaczął robić siku na nocnik? (Przepraszam za dosadność). Ważne będzie natomiast, jakim okaże się człowiekiem. A to jaki On będzie, wyniesie ze swojego dzieciństwa. Doświadczeń i emocji, które doznał…

4 komentarze:

  1. Czytasz w moich myślach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Pani

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie!!!! Tak trzymać.
    P.S. NIgdy nie interesowało mnie, kiedy mój mąż opanował nocnik. Po prostu nie wiem. Interesuje mnie wciąż i na nowo każdego dnia od lat kilkunastu, że jest wspaniałym, empatycznym, uczynnym Człowiekiem. Kiedy ja opanowałam nocnik dowiedziałam się od mojej mamy, która napierała, że na mojego syna czas, bo ja w jego wieku...... Ale ja to nie on, a on to nie ja. Poza tym ja ze strachu przed karami. On z zainteresowania nagrodami no i fizjologią. Dorosnąć do tego trzeba.
    I tak jak piszesz było z moimi synami. Pierś w dzióbek i słodko spali w mamusinym łóżku. Tak długo jak potrzebowali. Teraz potrzebują stos całusów przed spaniem ale absolutnie nie w szkole!!!!!!!!!! :-)) Potrzeby dziecka się zmieniają, a my musimy to starannie obserwować i się tym po prostu cieszyć...
    Lubię, jak ktoś tak mądrze pisze :-))

    OdpowiedzUsuń