- Nie pozwalaj mu zasnąć przy piersi – słyszałam, leżąc trzecią
godzinę z moim niemowlakiem. Na moje
zapytanie - dlaczego? - dowiadywałam się, że dziecko należy niezwłocznie odkładać
do łóżeczka, gdy tylko napoi się mamusinym mleczkiem. Co odważniejsi mówili mi
o macerowaniu sutek, które u młodych mam strasznie nieestetycznie wyglądają…
A ja nie słuchałam. Znaczy słuchałam i to bardzo uważnie rad
młodych i trochę starszych mam, ale niestety nijak to się miało to mojego realnego
świata. Owszem próbowałam odłożyć mojego 2 – miesięczniaka do łóżeczka,
odczekując jednocześnie dłuższą chwilę, by „na pewno zasnął”. Efektem tego był
płaczliwy alarm niezależnie od pory dnia i nocy.
Po ukończeniu przez moje Dziecię roku sytuacja zmieniła się
o tyle, że bez owej piersi zasypiał na nocne spanie. Oczywiście zbiegło to się
z chwilą, kiedy zaczął sypiać w rodzicielskim łóżku, nie odkładany do swojego
pięknego, drewnianego łóżeczka… Nade wszystko cenię sobie własny sen. Mogłabym
nie jeść, a muszę odespać konkretną ilość godzin. Bez tego nie funkcjonuję w ogóle. Zatem pobyt Stasiny w moim
łóżku, był rozwiązaniem nocnych, kilkakrotnych pobudek mojego potomka. Wszyscy zadowoleni!
Gorzej było z dziennymi drzemkami. Tutaj bez piersi się nie
obyło! Pierś w dzióbek i Stasina słodko odpływał w objęcia Morfeusza, a ja cichutko
nadrabiałam zaproszeniowe szaleństwo.
I od kilku dni, Syn mój pierworodny, na moje „idziemy spać”
leci do pokoju, kładzie się na poduszeczce, przykrywa sam kołderką, czeka na
moje „buzi”, odwraca i zasypia! W dzień i bez cycusia! A jednak. Na nic mają
się czarne przepowiednie, że w wieku 15 – lat będzie zasypiał przy maminej
piersi. Otóż, Moi Drodzy, zasypiać nie będzie! :)
Podobna rzecz ma się z odpieluchowaniem. Zewsząd słyszę
bardziej lub mniej subtelne rady, że „już powinien”. „Taki duży chłopak, a robi
siusiu w pieluchę!” Ano…
Staś wie, że robi siusiu (juju), że „juju” robi się do
nocnika, informuje mnie o tym fakcie w trakcie, ale na nocnik nie chce siadać. Czekamy.
Przypuszczam, że w wieku 18 lat moje dziecko nie będzie usypiało przy mej
piersi, ani tym bardziej sikało do pieluchy. :)
Jak bosko czuję się ze świadomością, że moje dziecko to osobny byt, który nie jest taki jak synek dalekiej koleżanki, czy wnuczek sąsiadki („A bo mój to miał półtora roku, jak zaczął sikać na nocnik”). Że wystarczy dostosować się do jego potrzeb, nie narzucać mu wszelkich norm społecznych, reguł, zasad, które klarownie wyznaczają „co dziecko robić powinno”. Bo czy za 20 lat będzie miało znaczenie to, w jakim wieku zaczął robić siku na nocnik? (Przepraszam za dosadność). Ważne będzie natomiast, jakim okaże się człowiekiem. A to jaki On będzie, wyniesie ze swojego dzieciństwa. Doświadczeń i emocji, które doznał…
Czytasz w moich myślach :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Pani
OdpowiedzUsuńNo właśnie!!!! Tak trzymać.
OdpowiedzUsuńP.S. NIgdy nie interesowało mnie, kiedy mój mąż opanował nocnik. Po prostu nie wiem. Interesuje mnie wciąż i na nowo każdego dnia od lat kilkunastu, że jest wspaniałym, empatycznym, uczynnym Człowiekiem. Kiedy ja opanowałam nocnik dowiedziałam się od mojej mamy, która napierała, że na mojego syna czas, bo ja w jego wieku...... Ale ja to nie on, a on to nie ja. Poza tym ja ze strachu przed karami. On z zainteresowania nagrodami no i fizjologią. Dorosnąć do tego trzeba.
I tak jak piszesz było z moimi synami. Pierś w dzióbek i słodko spali w mamusinym łóżku. Tak długo jak potrzebowali. Teraz potrzebują stos całusów przed spaniem ale absolutnie nie w szkole!!!!!!!!!! :-)) Potrzeby dziecka się zmieniają, a my musimy to starannie obserwować i się tym po prostu cieszyć...
Lubię, jak ktoś tak mądrze pisze :-))
Dziękuję!
Usuń