Zachwyciłam się i ja. I zaczęło się. - "Cio to" - To chłopiec zeskoczył, to pani trzyma autko, to furtka, a to budynek i okna... Oswoiliśmy nadwrażliwość na dźwięki, oswoimy i lęk przed dziećmi!
piątek, 23 sierpnia 2013
Jest mi dobrze...
Jest mi dobrze... Tak po prostu. Po miesiącach (a może już latach?) dopatrywania, wpatrywania, rozkładania na czynniki pierwsze (i oglądania pod lupą) zachowań mojego Syna - przestało mieć to miejsce. Po raz pierwszy, gdy moje dziecko wybuchnęło niepohamowanym płaczem, gdy radośnie chciało zjechać na zjeżdżalni, a równie radośnie dziewczynka wtargnęła jednakowoż na nią, nie spanikowałam, nie ściągnęłam Malca z tej nieszczęsnej zjeżdżalni, jednocześnie obserwując reakcję innych mam na płacz Stasia. Nie tłumaczyłam zachowania mojego Dziecka, nie obracałam w żart, jednocześnie dygocąc ze zdenerwowania i próbując odgonić natrętne myśli, których sensem stało się jedno zapytanie: czy taka reakcja jest prawidłowa (?!), nie interesowało mnie co też sobie inne mamusie pomyślą. Zjechał, płakał, przytuliłam. Zapytałam, a właściwie stwierdziłam, że przestraszył się dziewczynki. Zaproponowałam, że możemy iść na drugą stronę placu, tam są starsze dzieci, a takie on lubi. Chciał. Poszliśmy. Dzielnie wdrapał się na wysoką drabinkę, jeszcze dzielniej przeszedł po sznurach, półtora metra nad ziemią. Obserwowałam zaschnięte łezki na jego buźce, a wśród dostrzeżonych właśnie czerwonych plam (tak, tak - przemknęło mi przez myśl, że to może objawy wirusa bostońskiego!), jak się okazało od ketchupu z porannego jedzenia parówki, pojawił się uśmiech, a wskazujący palec pokazywał chłopca, który zeskoczył właśnie z drabinki. - "Ojej, baaaam". - rzekło zachwycone moje Dziecko.
Zachwyciłam się i ja. I zaczęło się. - "Cio to" - To chłopiec zeskoczył, to pani trzyma autko, to furtka, a to budynek i okna... Oswoiliśmy nadwrażliwość na dźwięki, oswoimy i lęk przed dziećmi!
Zachwyciłam się i ja. I zaczęło się. - "Cio to" - To chłopiec zeskoczył, to pani trzyma autko, to furtka, a to budynek i okna... Oswoiliśmy nadwrażliwość na dźwięki, oswoimy i lęk przed dziećmi!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
cudne:) gratuluję kochana:*
OdpowiedzUsuńweź mnie nie zawstydzaj publicznie:)
UsuńDziękuję! Moja Ty Mentorko Duchowa!
UsuńParówki to śmieciowe żarcie, kota bym tym nie nakarmiła :(
OdpowiedzUsuńJak dziecko nie chce jeść kompletnie nic, to proszę mi wierzyć - ogromną radością jest dla rodzica, gdy chociaż zje kawałek parówki... Poza tym chyba nie parówki są sensem tego wpisu ;) Pozdrawiam!
Usuń